ENTENTA

Strategia Twoich Zysków
 

Nietypowe i oryginalne formy finansowania biznesu

notatka została dodana dnia 18-02-2008

Mimo zakrojonej na coraz szerszą skalę kampanii edukacyjnej wielu różnych propagatorów przedsiębiorczości, wiele osób nadal sądzi, że aby rozkręcić biznes, potrzebny jest kapitał.

W wielu przypadkach mają rację, bo nie ma nic za darmo. Tak naprawdę wiele rzeczy jest za darmo, ale opłacamy je wtedy w inny sposób, najczęściej własnym czasem nauki i pracy.

Jednak ci niedoszli, początkujący lub niewielcy przedsiębiorcy popełniają często jeden błąd. Sądząc, że kapitał jest potrzebny, mają przekonanie iż jest on czymś nieosiągalnym. Przekonanie to zatrzymuje ich na obecnym etapie rozwoju, którym jest albo bycie drobnym przedsiębiorcą, albo (częściej) pracownikiem etatowym.

Chciałbym w tym artykule przedstawić kilka nietypowych form finansowania biznesu, takich, o których nie pisze się w podręcznikach i nie uczy w szkołach.

Autor: Piotr R. Michalak


Najważniejszą z tych oryginalnych metodą jest umiejętne zarządzanie przepływami finansowymi. Sam to stosuję - wiem, że działa. Metoda działa w mojej firmie na dwóch płaszczyznach, na koniec podam przykład z firmy zupełnie odmiennej niż moja.

(1) Program partnerski.

Partnerzy sprzedają produkty firmy mojej, Złotych Myśli, Money.pl lub dowolnej innej.

Firma zarabia natychmiast. Partner na swoją wypłatę musi poczekać, aż złoży rachunek lub fakturę. A zanim je złoży - musi uzbierać prowizję minimalną. Ona jest kluczem do tej metody.

Prowizję minimalną ostatnią wymyślono nie po to, aby dodatkowo zarobić, ale żeby nie wypłacać śmiesznie małych kwot, np. 5 zł. Więc ustalono progi minimalne, dla których gra jest warta świeczki, najczęściej są to kwoty rzędu 50 - 100 zł.

Na korzyść firmy działa to, że programy partnerskie są grą masową:
- Są partnerzy, zarabiający w setkach i tysiącach złotych miesięcznie;
- Drugi kraniec stanowią osoby, które nic nie zarabiają;
- Istnieją zatem także grupy pomiędzy, zarabiające powyżej progu minimalnego co miesiąc, albo poniżej tego progu.

Zauważmy, że partner, który uzbierał prowizję poniżej progu minimalnego - i nie udaje mu się zarobić więcej - w rezultacie przekazuje swoją prowizję firmie. PP staje się darmową formą promocji. W praktyce, rezerwa na wypłaty leży na koncie i stanowi kapitał bieżący, albo przynajmniej procentuje.

Partnerzy, którzy zarabiają więcej niż kwotę minimalną, także mogą nie być skorzy do dokonywania regularnych wypłat. Te pieniądze także procentują, stanowią kapitał firmy, dopóki nie zostaną wypłacone. Im więcej takich osób, tym większy robi się ów kapitał, o którym wiemy, że musimy go oddać, ale jeszcze nie teraz.

Przykład trochę z innej bajki, polegający na identycznym mechaniźmie - jestem autorem książki w Złotych Myślach; nie wypłacam jednak swojej prowizji od dłuższego czasu, ponieważ nie mam czasu, ochoty, a może pamięci by wypełnić i wysłać rachunek. Pieniądze te leżą na koncie wydawcy i procentują; być może są inwestowane.

(2) Zaliczki na poczet wykonania zlecenia.

Zanim rozpocznę pracę nad zleceniem dla klienta, zawsze proszę o 50% zaliczki. Podobnie robi wiele innych firm usługowych z różnych, nawet odległych branż.

Zauważmy, że zazwyczaj podwykonawcy - czy to pracownicy etatowi, czy na umowę o dzieło, zlecenie - są wynagradzani po wypełnieniu zadania. W przypadku tych pierwszych - zazwyczaj w połowie miesiąca następującego po tym przepracowanym.

W rezultacie, zaliczka leży i stanowi kapitał firmy. Co ciekawe, zaliczka nie podlega opodatkowaniu. Powoduje to wszystko bardzo zdrową sytuację finansową.

(3) Hipermarkety.

Mamy tu książkowy przykład wdrożenia powyższej strategii. Hipermarkety wykorzystując swoją pozycję przetargową biorą od dostawców towar z bardzo długimi terminami płatności, np. 180 dni. Być może z niektórymi dostawcami rozliczają się dopiero po sprzedaży danego towaru - bez względu na termin płatności, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem. Dodatkowo, pobierają opłatę półkową, za wprowadzenie produktu do sieci.

Biorąc jednak pod uwagę tylko te wydłużone terminy płatności - hipermarkety zarabiają na procencie. Mogą dostać towar dziś, sprzedać w ciągu tygodnia i przez następne 173 dni pieniądze procentują. W jaki sposób? Ponoć sieci inwestują, albo tak jak fundusze i banki, albo za ich pośrednictwem. Darmowy kapitał!

Jak łatwo zauważyć, firma usługowa, podobnie jak hipermarket, przez pewien czas trzyma pieniądze u siebie, zanim zapłaci nimi za towar lub usługę. Dwa różne światy, jednak metoda identyczna.

Przedstawiłem powyżej trzy przykłady metody polegającej na pozytywnym przepływie gotówki (cashflow). Zarządzanie przepływami może się odbywać nawet intuicyjnie. Ważne, że daje niesamowite efekty, które mogą nie być widoczne na pierwszy rzut oka w księgowości.

I jak widać, nie zawsze konieczny jest kapitał, aby rozkręcać biznes.

Autor: Piotr R. Michalak

Poniżej wpisz swój komentarz.


Imię*:


Nazwisko*:


E-mail*:

(tylko do wiadomości administratora)


WWW:


* - pola konieczne

W bazie danych znajduje się 17 dodanych komentarzy
Komentarz został dodany przez Piotr Mądry dnia 19-02-2008
"Zanim rozpocznę pracę nad zleceniem dla klienta, zawsze proszę o 50% zaliczki. (...)
W rezultacie, zaliczka leży i stanowi kapitał firmy. Co ciekawe, zaliczka nie podlega opodatkowaniu. Powoduje to wszystko bardzo zdrową sytuację finansową.""

Nie podlega opodatkowaniu?!
Albo musisz zbadać dobrze sprawę albo ja niepotrzebnie wystawiam faktury na zaliczkę, bo US bardzo nie lubi, gdy pieniadze zmieniają właściciela bez dokumentu.
Komentarz został dodany przez ewa ewa dnia 19-02-2008
Bardzo ciekawy artykuł, rozjasniający pewne aspekty, na które czasem nie zwracamy uwagi :)
Komentarz został dodany przez Dorota Krzywicka dnia 19-02-2008
Bardzo podoba mi się ta informacja. Teraz poszukam informacji jak wykorzystać je w naszej firmie usługowej. Dziękuje za udostępnienie tej wiedzy.
Komentarz został dodany przez Sławek Szarafin dnia 19-02-2008
To co opisujesz to również sposób, który pozwala niektórym firmom przetrwać nawet najgorszy okres ich działalności. Działając nieuczciwie pobierają od wielu klientów zaliczki, zakładając z góry, że nie wywiążą się na czas ze swoich zobowiązań. A robią to ponieważ chcą wyjść z tarapatów w których się znajdują. Cierpi na tym ich prestiż, zrażają do siebie potencjalnych klientów, ale dzięki ich pieniądzom i zwlekaniu z wykonaniem swoich obowiązków mogą przetrwać ten krytyczny moment.
Komentarz został dodany przez Wojtek Kijowski dnia 19-02-2008
Podobnie postępują elektrownie płacąc za węgiel energetyczny. :-)
Ciekawi mnie natomiast w co można inwestować, skoro fundusze inwestycyjne obecnie dołują. Przecież taka inwestycja musi być bezpieczna, czyli nie może przynieść mniej niż zainwestowaliśmy. Lokaty bankowe? Obligacje?
Komentarz został dodany przez Piotr Michalak dnia 19-02-2008
Zgadza się, trzeba wystawiać faktury zaliczkowe i ja oczywiście wystawiam, a właściwie księgowa wystawia. Ale one nie podnoszą Ci przychodu! Twój przychód to tylko faktury końcowe. Dlatego "realny" przychód, taki zgodny z przepływami pieniężnymi (nie-księgowy!) może być dzięki zaliczkom wyższy od księgowego. I nie płacisz od tej nadwyżki podatku, dopiero po zamknięciu zlecenia.
Komentarz został dodany przez Piotr Michalak dnia 19-02-2008
Odnośnie komentarza Sławka Szarafin: Oczywiście, może to być wykorzystane również w taki nieuczciwy sposób. Nie zaprzestajmy jednak korzystać z widelca tylko dlatego, że w rękach innych bywa on narzędziem zbrodni. Strategie przetrwania to natomiast kolejny ciekawy temat:)
Komentarz został dodany przez Piotr Michalak dnia 19-02-2008
Wojtek Kijowski: Inwestować nie trzeba przecież w fundusze, które stanowią raczej lokatę długoterminową, grając raczej zgodnie z trendami rynku (być może nie wykorzystują pozycji krótkich/długich, a może to jest trudniejsze niż sądzę). A trendy rynku są takie, że giełda w *długim terminie* rośnie, tutaj mówimy raczej o zyskach z kapitału krótkoterminowego. Najprostsze jest trzymanie pieniędzy na koncie wysokooprocentowanym np. mBank, ok. 4%. Być może hipermarkety grają na Forexie - tego nie wiem;) Słyszałem że grają na giełdzie, być może nie przez fundusze, lecz przez własnych specjalistów. Pozycje pozwalają na osiągnięcie zysków nawet na spadającym rynku. A jeśli akcje spadają, masz także inwestycje ucieczki, np. metale, kruszce, obligacje. Dla większych kwot i większych firm banki oferują także lokaty overnight, czyli zamrożenie pieniędzy na noc, które dodatkowo procentuje. Natomiast moją intencją było aby pokazać jak tworzy się nadwyżki finansowe, które inwestujemy niekoniecznie na giełdzie, ale we własną firmę, np. na sfinansowanie nowego projektu.
Komentarz został dodany przez Paweł Lulis dnia 19-02-2008
Panie Piotrze, ten przykład z hipermarketami, to pasuje tu jak pięść do nosa! Żeby dostawać takie terminy płatności, półkowe, bardzo wysokie opłaty za wejścia do gazetek, a na sprzedawaniu markowych produktów pod własną marką, to niestety potrzeba kapitału i TO TAKIEEEEGOOOO!!! Nie pozyska Pan żadnych z powyższych rzeczy bez zainwestowania setek milionów zł na wybudowanie sieci i zdobycie mocnej marketingowej pozycji za następne setki milionów. To jak tu rozkręcić biznes bez kapitału, jak Pan pisze we wstępie?
Komentarz został dodany przez Maciej Marszałkowski dnia 19-02-2008
Witam serdecznie,
Wszystkie te metody które tu opisałeś są OK poza jedną
tą z hipermarketami.Jest to metoda lichwiarska i nie ma nic wspólnego ze zdrowym biznesem. Położyła nie jedną firmę dostarczającą towary. Wprowadzono ustawę która chroni firmy z obrotem poniżej 7 milionów EUR,że
tylko 30 dni płatności. Nie będę więcej pisał o bandyckich umowach hipermarketów ,ale stwierdzam ,że ten przykład jest zły.
Z wyrazami szacunku
Maciej Marszałkowski
Komentarz został dodany przez Jozek Matczak dnia 19-02-2008
To bardzo świetny interes- pomysł.Dzięki Nimam jeszcze strony www
Komentarz został dodany przez Kaśka R dnia 19-02-2008
młody przedsiębiorca nie dostanie 180 dniowego term. płatn. Zaliczki- faktura.
Komentarz został dodany przez Grzegorz Pyjor dnia 19-02-2008
Przepraszam za dosadność, ale Ameryki Pan nie odkrył. Poza tym przykłady są dosyć mętnie opisane, zwłaszcza ten z partnerami. A księgowość, która jak Pan pisze, nie widzi efektów finansowych na pierwszy rzut oka, czy jest aby dobrą ksiągowością?

Komentarz został dodany przez Piotr Michalak dnia 19-02-2008
Paweł Lulis: Podałem przykład z hipermarketami jako inspirujący case study. Proszę uruchomić wyobraźnię. Zauważmy, że podobny model już ja wykorzystuję w mojej firmie, którą uruchomiłem za przysłowiowe 500 zł. Pójdźmy dalej. Proszę sobie wyobrazić sklep internetowy, który umożliwia sprzedaż produktów firmom (producentom, dystrybutorom). Jest platformą wielu dostawców. Pieniądze trafiają najpierw do sklepu, potem do dostawców. Mamy model hipermarketu w Internecie. Nie będą to terminy 180 dni, ale i tak cashflow będzie pozytywny.
Komentarz został dodany przez Mirek Iwaniuk dnia 20-02-2008
Po pierwsze przedstawione rady dotyczą zarobków właściciela już istniejącej i zarabiającej firmy ,która już działa.
Po drugie bez względu na to od czego by się nie zaczynało to najpierw są tylko inwestycje,inwestować trzeba swój czas lub pieniądz i każdy kto twierdzi inaczej mówiąc łagodnie mija się z prawdą.
Komentarz został dodany przez Ewa Masłowska dnia 23-02-2008
Pomysł na pewno godzien zastosowania, zwłaszcza w wypadku firm usługowych, którym niestety przydarza nieuczciwy kontrahent. Te 50% zaliczki pozwli przynajmiej choćby częściowo oplacic koszty i daje czas na wszczęcie windykacji. Przynajmniej nie ma watplisowci, ze usługa została zamowiona, skoro zaliczka wplnęła.
Zaliczka to wspaniały pomysł, program partnerski również.
Komentarz został dodany przez Iwona Jaszczuk dnia 08-09-2008
Zwracam uwagę, że nie są to sposoby na rozkręcenie biznesu, tylko na dodatkowe zasilanie biznesu już działającego, i to działającego dobrze. Na początek i tak trzeba zainwestować.