Kategorie:
- Krystyna Koziarska (4)
- Łukasz Piec (1)
- Piotr Michalak (23)
- Najlepsze szkolenie w moim życiu cz. 3
- Najlepsze szkolenie w moim życiu - cz. 2
- Mądrej lingwistyki ciąg dalszy
- Najlepsze szkolenie w moim życiu - cz. 1
- Jakich pułapek należy unikać przy tworzeniu strony internetowej?
- Jakie znaczenie mają nazwa i grafika?
- Sztuka myślenia klientem
- Nietypowe i oryginalne formy finansowania biznesu
- Kawa na ławę, czyli jak zaspokoić wymagających klientów.
- Czy jakość zawsze kosztuje?
- Co ja źle robię?!
- Dlaczego niektóre kobiety nie odnoszą sukcesu?
- Ile musisz zapłacić za stronę internetową?
- Jak to robią milionerzy
- Zarządzanie przez czytanie
- Jak zabrać się do pracy i efektywnie ją zakończyć
- O innowacyjności
- Jak w Polsce wspiera się przedsiębiorczość
- Marka a sprzedaż
- Jaki powinien być dobry menedżer?
- Kiedy się nauczycie?
- Ukończyłem strategię!
- Śmierć Internetu?
- Nowości z listopada
- Piękny przykład współpracy
- Napisał do mnie ciekawy człowiek...
- Umiejętność marketowania siebie
- Czym tak naprawdę jest marketing
- Ententa - strona główna
- Kurs o promocji
- Hipnotyczny Marketing
- Email marketing
- Jay Abraham
- Forum o marketingu
- Darmowy ebook
- Tanie pozycjonowanie
- Sztuka pisania
- Program partnerski
Autorski biuletyn
o marketingu i reklamie:
o marketingu i reklamie:
Sztuka myślenia klientem
notatka została dodana dnia 03-03-2008Marketing to myślenie klientem. To sztuka, której nie uczą w szkołach, uczą natomiast na szkoleniach ze sprzedaży, a przede wszystkim uczy tego praktyka. Niektórzy po roku praktyki są w tym świetni, inni po 20 latach są w punkcie wyjścia. Czym tak naprawdę jest to "myślenie klientem", jakie są poziomy wtajemniczenia w tę umiejętność i jak się one przekładają na efekty firmy?
Autor: Piotr R. Michalak
Myślenie klientem to rodzaj empatii. Umiejętność wczucia się w położenie klienta szukającego, rozważającego zakup i kupującego, a następnie korzystającego z zakupionego produktu. Empatia ta przekłada się na sposób, w jaki firma dostarcza wartości klientom:
1. Podejście sprzedawców, np. kultura zamiast urzędniczej opryskliwości, doradztwo zamiast nachalnej sprzedaży, nastawienie na wsparcie klienta, uczciwość - różna mieszanka dla różnych branż i produktów.
2. Kształtowanie produktu, np. podstawki z napisem "zdezynfekowano" w solariach, obsługa abonamentowa w agencjach marketingowych, gazety z filmami na DVD, komórki z aparatami fotograficznymi i wiele, wiele innych.
3. Kształtowanie kanałów dystrybucji, np. dostarczanie pieniędzy z konta emerytom przez listonosza (pocztowe konto bankowe), sprzedaż dowolnej konfiguracji komputerów na telefon (Dell), ogromny wybór książek tematycznych na zamówienie (księgarnie internetowe) i wiele innych.
Analogicznie, przykłady możnaby podać dla polityki cenowej, wizerunku, promocji i wszystkich innych fragmentów działalności firmy, które uznamy za element będący pod kontrolą marketingu.
KLUCZOWA SPRAWA:
Są różne stopnie wtajemniczenia w "myśleniu klientem". Idea tego typu myślenia wydaje się prosta, jednak w miarę nabywania praktyki można zauważyć, iż myślenie klientem zmienia swój charakter...
Stopień 1:
Wczucie się w sytuację klienta, próba postrzegania jego świata swoimi oczami, zmiana podejścia firmy na różnych obszarach względem naszych domysłów związanych z percepcją klienta.
W tym stopniu wtajemniczenia marketing firmy filtrowany jest przez percepcję marketing managera. Tak naprawdę nie jest to percepcja klienta. Filtr ten jest tym bliższy prawdziwemu filtrowi klienta, im mocniej marketing manager jest podobny do idealnego klienta firmy. Najczęściej różnice te są znaczne.
Należy zauważyć, że w porównaniu z zerowym stopniem wtajemniczenia (nie-myślenie klientem w ogóle) pierwszy stopień jest znacznym postępem. Zmiany, które dzięki niemu następują, są zazwyczaj pozytywne.
Najczęściej hamulcem dla pierwszego stopnia zaawansowania jest wdrożenie w "myślenie klientem" całego zarządu firmy (lub innego zespołu kilku osób). Paradoksalnie, prowadzi to często do wzajemnej krytyki, ugrzecznienia opracowywanych koncepcji, powtórnego oddalania firmy od klienta (nadmierny profesjonalizm i chłód względem klienta), powrotu do nie-myślenia klientem.
Stopień 2:
Myślenie klientem racjonalne, mniej emocjonalne, mniej empatyczne. Ten stopień myślenia klientem zasilany jest danymi z rynku: Raportami, ścisłymi analizami, wynikami badań ankietowych, a także danymi jakościowymi - rozmowami z klientami, badaniami jakościowymi.
Nastawienie jednak jest na dane liczbowe, poparte odpowiednio dużą badaną próbką. Wiele jest na rynku osób, które swoje sądy na temat klientów wydają na podstawie rozmów z nimi. To jednak jest jeszcze pierwszy stopień wtajemniczenia, z tym, że percepcja marketingu firmy przesuwa się z poziomu percepcji managera na percepcję wybranych klientów. Z podkreśleniem słowa "wybranych".
Drugi stopień wtajemniczenia zakłada intensywne korzystanie z wiarygodnych danych liczbowych. Marketing manager drugiego stopnia potrafi powiedzieć np.:
- "osoby zainteresowane naszymi produktami to w 70% osoby z wyższym wykształceniem, 25% ma wykształcenie średnie";
- "nasi warszawscy klienci pozwalają nam zarobić o 50% więcej, jednak kosztują nas 2 razy więcej czasu";
- "najwięcej (40%) naszych potencjalnych klientów jest w stanie wydać na nasz produkt od 50 do 60 zł", itd.
Wejście firmy na ten drugi stopień to kolejny przełomowy krok w podejmowaniu przez pracowników firmy decyzji. Decyzje stają się racjonalne, nie emocjonalne. Łatwiej je uzasadnić. Wydają się idealnie trafione. Drugi stopień wtajemniczenia wymaga jednak intensywnej pracy nad pozyskiwaniem informacji z rynku. A to kosztuje - czas i pieniądze.
Stopień 3:
Połączenie myślenia racjonalnego z empatią i emocjami. Idealne wyczucie rynku.
Trzeci stopień przychodzi wraz z doświadczeniem. Dokładne, wielokrotne poznanie, przebadanie i przeanalizowanie rynku doprowadza w końcu do tak dobrego zrozumienia klienta, że decyzje podejmowane na podstawie intuicji cechują się bardzo dużą trafnością.
Na tym etapie wszelkie kreatywne pomysły, wychodzące poza sferę sprawdzaną lub sprawdzalną badaniami i analizami rynku, stają się najbardziej trafne. Kreatywne pomysły na pierwszym poziomie często są chybione, na drugim - jest ich mniej, bo trudno je oceniać za pomocą badań. Na trzecim poziomie, kreatywność marketing managera staje się - mówiąc metaforycznie - koniem, którego warto obstawiać.
Osiągnięcie trzeciego poziomu wtajemniczenia pomaga podejmować szybkie i trafne decyzje. Sprawia, że organizacja staje się bardziej elastyczna, szybciej dostosowuje się do wymagań rynku i ruchów konkurencji. Zaczyna coraz bardziej odróżniać się, zaczyna przewodzić.
Należy jednak pamiętać, że osiągnięcie trzeciego poziomu nie zwalnia marketing managera z konieczności prowadzenia badań rynku. Rynek nie jest czymś stałym i niezmiennym - warunki rynku stale fluktuują i wymagają ich monitorowania. W tym aspekcie trzeci poziom nie różni się znacznie od drugiego - może tylko natężeniem badań, które może być mniejsze.
Koszt badań na trzecim poziomie jest jednak niższy niż na drugim, ze względu na osiągnięcie pewnego doświadczenia, wprawy, umiejętności efektywnej ich organizacji. A także - może przede wszystkim - z powodu utworzenia systemów i struktur, które na bieżąco monitorują i dostarczają informacji o rynku (np. systemy CRM/ERP z funkcjami analizy, komórki badawcze w ramach firmy, wszelkie źródła raportów, które na bieżąco muszą być analizowane itd.).
PODSUMOWANIE
Jak nietrudno się domyślić, na poziomie zerowym znajduje się wiele starych firm, często pamiętających czasy ustroju komunistycznego w Polsce. Ten poziom reprezentuje sobą wiele urzędów, z nielicznymi wyjątkami, które podejmują próby zreformowania swoich jednostek. Przykładem firmy, która nadal jest na zerowym poziomie, a próbuje wejść na poziom pierwszy, jest chociażby Poczta Polska. Drugi znany przykład to PKP.
Na poziomie pierwszym znajduje się większość firm, szczególnie firmy małe i młode, które próbują wszelkimi środkami dostosować się do wymogów rynku. Czynią to zwykle na podstawie własnych domysłów co do wymagań klientów. Domysły te bazują jednak na percepcji właściciela lub managera, a więc niekoniecznie są trafne. Podejście takie ma także wiele firm średnich i dużych, szczególnie te gorzej i mniej nowocześnie zarządzane.
Firm na drugim poziomie jest zdecydowanie mniej. Często na tym poziomie znajdują się korporacje i średnie lub duże, nowocześnie zarządzane firmy. Nie brakuje im środków i wiedzy do tego, by organizować badania rynku.
Nowoczesne zarządzanie wymaga od managerów firm aby stosowali podejście planistyczne w swojej pracy, a to wymaga dokonywania badań i analiz. Jednak niedostatecznie silna kultura organizacyjna, braki w umiejętnościach zarządzania wiedzą firmy i rotacja pracowników na szczeblach managerskich może sprawić, że wejście takiej firmy na trzeci poziom opóźni się.
Firmy na trzecim poziomie to często firmy z tradycją i/lub firmy najnowocześniej zarządzane, cechujące się odpowiednio dużą lojalnością pracowników, która pozwala na zdobycie przez nich doświadczenia wystarczającego, by niejako "awansować" na trzeci poziom.
Trudno ze stuprocentową pewnością określić, która firma należy do tej elitarnej grupy, a która nie. Obserwując bowiem działania firmy z zewnątrz można omyłkowo wziąć pomysły agencji kreatywnych za pomysły samej firmy, a także nie zauważyć, iż firma jest kreatywna poprzez swój sposób ściągania pomysłów od pracowników, jednak nie ma kompetencji i wyczucia przy odcedzaniu pomysłów słabszych, które cechują firmy prawdziwie trzeciego poziomu.
Zapraszam do komentowania artykułu, podawania swoich przykładów firm różnych poziomów (polskich i zagranicznych) i opisu ich pomysłów lub polityk marketingowych.
Autor: Piotr R. Michalak
W bazie danych znajduje się 10 dodanych komentarzy
Komentarz został dodany przez Artur Zygmunt dnia 04-03-2008
Witaj Piotrze, ciekawy artykuł - czekam na ekurs jak przejść z 0 poziomu do trzeciego :D
Witaj Piotrze, ciekawy artykuł - czekam na ekurs jak przejść z 0 poziomu do trzeciego :D
Komentarz został dodany przez Wojtek Kijowski dnia 04-03-2008
To ja mam pytanko - jak zbadać rynek jeśli nie mam kasy na kosztowne badania? Zrobić ankietę w internecie?
To ja mam pytanko - jak zbadać rynek jeśli nie mam kasy na kosztowne badania? Zrobić ankietę w internecie?
Komentarz został dodany przez Jakub Smolarek dnia 04-03-2008
Bardzo dobry artykol. Przejzyscie pokazane - bardzo mi sie podobal!
Bardzo dobry artykol. Przejzyscie pokazane - bardzo mi sie podobal!
Komentarz został dodany przez Magdalena Myczko dnia 04-03-2008
Znam wiele firm, szczególnie na podkarpaciu, które mają potencjał, do tego aby rozrastać się na skalę państwową, ale im się po prostu nie chce. Nie chce im się wyjść do klienta, nie chce im się iść na spotkanie biznesowe, tym bardziej nie chce im się iść na np. bezpłatne szkolenie - co jest dobrym pomysłem poznania innego rynku, nałapania kontaktów, a co za tym idzie spojrzeniem oczami swoich klientów w sytuacjach, kiedy oni sami są wśród swoich klientów.
Szkoda, że tak się dzieje.
Znam wiele firm, szczególnie na podkarpaciu, które mają potencjał, do tego aby rozrastać się na skalę państwową, ale im się po prostu nie chce. Nie chce im się wyjść do klienta, nie chce im się iść na spotkanie biznesowe, tym bardziej nie chce im się iść na np. bezpłatne szkolenie - co jest dobrym pomysłem poznania innego rynku, nałapania kontaktów, a co za tym idzie spojrzeniem oczami swoich klientów w sytuacjach, kiedy oni sami są wśród swoich klientów.
Szkoda, że tak się dzieje.
Komentarz został dodany przez Maciej Marszałkowski dnia 04-03-2008
Witam serdecznie, artykuł świetny bardzo pouczający i dający możliwość zrozumienia mechanizmów rynkowych.Ja pochodzę z przedwojennej rodziny kupieckiej i w naszej rodzinie jest znane bardzo trafne i proste w zrozumieniu motto "Dobry sprzedawca to taki sprzedawca,który potrafi pomóc podjąć dobrą decyzję kupującemu" Uważam ,że postępując w myśl tej skromnej zasady nie jeden biznes nie miał by problemów finansowych.
Z wyrazami szacunku
Maciej Marszałkowski
Witam serdecznie, artykuł świetny bardzo pouczający i dający możliwość zrozumienia mechanizmów rynkowych.Ja pochodzę z przedwojennej rodziny kupieckiej i w naszej rodzinie jest znane bardzo trafne i proste w zrozumieniu motto "Dobry sprzedawca to taki sprzedawca,który potrafi pomóc podjąć dobrą decyzję kupującemu" Uważam ,że postępując w myśl tej skromnej zasady nie jeden biznes nie miał by problemów finansowych.
Z wyrazami szacunku
Maciej Marszałkowski
Komentarz został dodany przez Piotr Michalak dnia 04-03-2008
"jak zbadać rynek jeśli nie mam kasy na kosztowne badania? Zrobić ankietę w internecie?"
Dokładnie tak. Ma to swoje minusy, np. zawężenie grupy docelowej do internautów, ale sam z tego korzystam i polecam. Najtańsza metoda.
Poza tym nie tylko ankiety - ale też analiza danych które już są w Twojej firmie.
"jak zbadać rynek jeśli nie mam kasy na kosztowne badania? Zrobić ankietę w internecie?"
Dokładnie tak. Ma to swoje minusy, np. zawężenie grupy docelowej do internautów, ale sam z tego korzystam i polecam. Najtańsza metoda.
Poza tym nie tylko ankiety - ale też analiza danych które już są w Twojej firmie.
Komentarz został dodany przez Jozef Matczak dnia 04-03-2008
To jest bardzo potrzebna wiedza , szczegulnie w dzisiejszych czasach, spotykamy się z osobami o różnych cechach chyarakteru , temperamentu itd. Dzięki- Pozdrawiam !
To jest bardzo potrzebna wiedza , szczegulnie w dzisiejszych czasach, spotykamy się z osobami o różnych cechach chyarakteru , temperamentu itd. Dzięki- Pozdrawiam !
Komentarz został dodany przez Małgorzata Śleziak dnia 05-03-2008
Myślę, że ciekawa analiza choć widzę potrzebę pójścia dalej w praktyczną syntezę
ale jak tego dokonać skoro w myśleniu tzw manegrów-właścicieli w wielu firmach i fabrykach pokutuje wiele stereotpów (np wykorzystanie konputerów jest na poziomie 10% w polskich firmach!! Zatrudnienie mądrego praktyka marketingu "uwłacza" właścicielowi a często pracownicy są największym skarbem firmy. Gdy na emeryturę idzie stary doświadczony dyrektor przychodzi nowy ...I JA TU TERA RZĄDZĘ to nie korzysta się z doświadczeń
emeryta - a to błąd. Dlaczego u nas w Polsce tak często właściciel pogardza dyrektorem, dyrektor kierownikiem, kierownik pracownikiem PO PIS-em, Radio zet braćmi Kaczyńskimi...). Zresztą wykorzystując uczucie POGARDY ( wg moich badań)jako narzędzie można w Polsce wygrać wybory, zrobić biznes, wpływać na opinie publiczną, tworzyć kłamliwą historię - doskonale operują tym uczuciem wraz z technikami NLP media - najczęściej te z kapitałem i ludźmi którzy z Kulturą Polską i z Polską niewiele mają wspólnego.
Konkluzja w Polsce aby stosować standardy amerykańskie czy zmodyfikowane do europejskich "myślenia klientem" z praktycznym wykorzystaniem empatii czy uczuć trzeba chyba brać pod uwagę również nasze te niezbyt pozytywne "cechy" narodowe.
Myślę, że ciekawa analiza choć widzę potrzebę pójścia dalej w praktyczną syntezę
ale jak tego dokonać skoro w myśleniu tzw manegrów-właścicieli w wielu firmach i fabrykach pokutuje wiele stereotpów (np wykorzystanie konputerów jest na poziomie 10% w polskich firmach!! Zatrudnienie mądrego praktyka marketingu "uwłacza" właścicielowi a często pracownicy są największym skarbem firmy. Gdy na emeryturę idzie stary doświadczony dyrektor przychodzi nowy ...I JA TU TERA RZĄDZĘ to nie korzysta się z doświadczeń
emeryta - a to błąd. Dlaczego u nas w Polsce tak często właściciel pogardza dyrektorem, dyrektor kierownikiem, kierownik pracownikiem PO PIS-em, Radio zet braćmi Kaczyńskimi...). Zresztą wykorzystując uczucie POGARDY ( wg moich badań)jako narzędzie można w Polsce wygrać wybory, zrobić biznes, wpływać na opinie publiczną, tworzyć kłamliwą historię - doskonale operują tym uczuciem wraz z technikami NLP media - najczęściej te z kapitałem i ludźmi którzy z Kulturą Polską i z Polską niewiele mają wspólnego.
Konkluzja w Polsce aby stosować standardy amerykańskie czy zmodyfikowane do europejskich "myślenia klientem" z praktycznym wykorzystaniem empatii czy uczuć trzeba chyba brać pod uwagę również nasze te niezbyt pozytywne "cechy" narodowe.
Komentarz został dodany przez Małgorzata Śleziak dnia 05-03-2008
Myślę, że ciekawa analiza choć widzę potrzebę pójścia dalej w praktyczną syntezę
ale jak tego dokonać skoro w myśleniu tzw manegrów-właścicieli w wielu firmach i fabrykach pokutuje wiele stereotpów (np wykorzystanie konputerów jest na poziomie 10% w polskich firmach!! Zatrudnienie mądrego praktyka marketingu "uwłacza" właścicielowi a często pracownicy są największym skarbem firmy. Gdy na emeryturę idzie stary doświadczony dyrektor przychodzi nowy ...I JA TU TERA RZĄDZĘ to nie korzysta się z doświadczeń
emeryta - a to błąd. Dlaczego u nas w Polsce tak często właściciel pogardza dyrektorem, dyrektor kierownikiem, kierownik pracownikiem PO PIS-em, Radio zet braćmi Kaczyńskimi...). Zresztą wykorzystując uczucie POGARDY ( wg moich badań)jako narzędzie można w Polsce wygrać wybory, zrobić biznes, wpływać na opinie publiczną, tworzyć kłamliwą historię - doskonale operują tym uczuciem wraz z technikami NLP media - najczęściej te z kapitałem i ludźmi którzy z Kulturą Polską i z Polską niewiele mają wspólnego.
Konkluzja w Polsce aby stosować standardy amerykańskie czy zmodyfikowane do europejskich "myślenia klientem" z praktycznym wykorzystaniem empatii czy uczuć trzeba chyba brać pod uwagę również nasze te niezbyt pozytywne "cechy" narodowe.
Myślę, że ciekawa analiza choć widzę potrzebę pójścia dalej w praktyczną syntezę
ale jak tego dokonać skoro w myśleniu tzw manegrów-właścicieli w wielu firmach i fabrykach pokutuje wiele stereotpów (np wykorzystanie konputerów jest na poziomie 10% w polskich firmach!! Zatrudnienie mądrego praktyka marketingu "uwłacza" właścicielowi a często pracownicy są największym skarbem firmy. Gdy na emeryturę idzie stary doświadczony dyrektor przychodzi nowy ...I JA TU TERA RZĄDZĘ to nie korzysta się z doświadczeń
emeryta - a to błąd. Dlaczego u nas w Polsce tak często właściciel pogardza dyrektorem, dyrektor kierownikiem, kierownik pracownikiem PO PIS-em, Radio zet braćmi Kaczyńskimi...). Zresztą wykorzystując uczucie POGARDY ( wg moich badań)jako narzędzie można w Polsce wygrać wybory, zrobić biznes, wpływać na opinie publiczną, tworzyć kłamliwą historię - doskonale operują tym uczuciem wraz z technikami NLP media - najczęściej te z kapitałem i ludźmi którzy z Kulturą Polską i z Polską niewiele mają wspólnego.
Konkluzja w Polsce aby stosować standardy amerykańskie czy zmodyfikowane do europejskich "myślenia klientem" z praktycznym wykorzystaniem empatii czy uczuć trzeba chyba brać pod uwagę również nasze te niezbyt pozytywne "cechy" narodowe.
Komentarz został dodany przez Krystyna Karska dnia 09-05-2008
Witam
Chciałabym przedstawić swój punkt widzenia na poruszony przez Pana temat. Wydaje mi się, że tak producenci jak i sprzedawcy zagubili sens tego, po co istnieją firmy i dla kogo. Bezsensem jest podejscie do zakładania jakiejkolwiek firmy pod hasłem: chcę zarobić masę forsy". A taki powód założenia firmy jest ważny dla 90% wszystkich podejmowanych działalności. A myślę, że trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czego człowiek potrzebuje, żeby móc w naszym świecie funkcjonować. Musi mieć gdzie mieszkać, w co się ubrać i mieć co jeść - to na poziomie fizycznym. Na poziomie umysłowym musi mieć zagwaranowany wszechstronny rozwój i dostęp do wiedzy. Trzeba też aby zaspokojone były jego potrzeby duchowe. To jest podstawa, na której powinny opierać się wszelkie plany, wyliczenia i określenie potrzeb klienta. Obecnie większość firm działa tak, że produkują ile się da a później robią wszystko, żeby ten chłam wcisnąć ludziom - choćby przy pomocy agresywnej reklamy (wszystkie chwyty dozwolone). Wydaje mi się, że dopóki ludzie nie zrozumieją bezsensu takiego działania - tak długo "źle będzie się działo na świecie". Wpływa to także hamująco na rozwój ludzkości. Podam przykład. Obecnie firmy samochodowe zamiast połączyć swe siły i pracować nad odkryciem nowych środków transportu - wciąż z uporem produkują blaszane puszki na kółkach, chociaż wszyscy wiemy, że ten transport niszczy nasze środowieko naturalne. Może już jutro nasze dzieci czy wnuki nie będą miały czym oddychać. Nie wiem po co niekórym ludziom te góry pieniędzy - do grobu ich nie zabiorą, bo tam nie będą im potrzebne. Ale piękny, zdrowy i bezpieczny świat ich potomkom bardzo by się przydał. Reasumując: jeśli cały przemysł będzie nastawiony na to, żeby produkować to, co ludziom jest potrzebne - zagwarantuje to rozwój ludzkości. Jeśli będzie nastawiony tylko na to, żeby zarobić kupę szmalu - czeka ludzkość katastrofa. Nie ma innej alternatywy.
Trzeba coraz głośniej mówić o tym, że to przemysł jest potrzebny ludziom a nie odwrotnie. Trzeba przywrócić właściwe proporcje i zależności. Myślę, że trzeba wszystkim producentom uświadomić, że KLIENT TO JA. I to jest chyba ta najważniejsza zasada "myślenia klientem". Pozdrawiam Pana i wszystkich Forumowiczów.
Kara
Witam
Chciałabym przedstawić swój punkt widzenia na poruszony przez Pana temat. Wydaje mi się, że tak producenci jak i sprzedawcy zagubili sens tego, po co istnieją firmy i dla kogo. Bezsensem jest podejscie do zakładania jakiejkolwiek firmy pod hasłem: chcę zarobić masę forsy". A taki powód założenia firmy jest ważny dla 90% wszystkich podejmowanych działalności. A myślę, że trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czego człowiek potrzebuje, żeby móc w naszym świecie funkcjonować. Musi mieć gdzie mieszkać, w co się ubrać i mieć co jeść - to na poziomie fizycznym. Na poziomie umysłowym musi mieć zagwaranowany wszechstronny rozwój i dostęp do wiedzy. Trzeba też aby zaspokojone były jego potrzeby duchowe. To jest podstawa, na której powinny opierać się wszelkie plany, wyliczenia i określenie potrzeb klienta. Obecnie większość firm działa tak, że produkują ile się da a później robią wszystko, żeby ten chłam wcisnąć ludziom - choćby przy pomocy agresywnej reklamy (wszystkie chwyty dozwolone). Wydaje mi się, że dopóki ludzie nie zrozumieją bezsensu takiego działania - tak długo "źle będzie się działo na świecie". Wpływa to także hamująco na rozwój ludzkości. Podam przykład. Obecnie firmy samochodowe zamiast połączyć swe siły i pracować nad odkryciem nowych środków transportu - wciąż z uporem produkują blaszane puszki na kółkach, chociaż wszyscy wiemy, że ten transport niszczy nasze środowieko naturalne. Może już jutro nasze dzieci czy wnuki nie będą miały czym oddychać. Nie wiem po co niekórym ludziom te góry pieniędzy - do grobu ich nie zabiorą, bo tam nie będą im potrzebne. Ale piękny, zdrowy i bezpieczny świat ich potomkom bardzo by się przydał. Reasumując: jeśli cały przemysł będzie nastawiony na to, żeby produkować to, co ludziom jest potrzebne - zagwarantuje to rozwój ludzkości. Jeśli będzie nastawiony tylko na to, żeby zarobić kupę szmalu - czeka ludzkość katastrofa. Nie ma innej alternatywy.
Trzeba coraz głośniej mówić o tym, że to przemysł jest potrzebny ludziom a nie odwrotnie. Trzeba przywrócić właściwe proporcje i zależności. Myślę, że trzeba wszystkim producentom uświadomić, że KLIENT TO JA. I to jest chyba ta najważniejsza zasada "myślenia klientem". Pozdrawiam Pana i wszystkich Forumowiczów.
Kara
