ENTENTA

Strategia Twoich Zysków
 

Napisał do mnie ciekawy człowiek...

notatka została dodana dnia 29-10-2006

Napisała do mnie ciekawa osoba, kursant z nieoferowanego jeszcze szerszej publice kursu "Sztuka Pisania Ofert". Szczerze poruszyła mnie jego wypowiedź i zapowiada się na dłuższą korespondencję. Paweł Kowalski, bo tak ma na imię i nazwisko, napisał tak...

"Witaj Piotrze!

Nazywam się Paweł Kowalski i bardzo wnikliwie przeczytałem Twój kurs. Jestem pod ogromnym wrażeniem. (...) U Ciebie podoba mi się od początku to, że pisze do mnie Piotr z Ententy, a nie Ententa. Ja uwielbiam mieć kontakt z ludźmi, kupować od ludzi, nie od firm. Bo firmy są takie odległe.

Firmie nie spojrzy się w oczy. Ludziom tak. Przecież to co się widzi na większości stron to totalna tragedia. To są strony tworzone przez roboty. One są takie zimne, bezpostaciowe. Niby estetyczne, niby wszystko jest napisane tak jak powinno (czyli tak jak u konurencji), ale na Boga nie o to chodzi. Ja bym nie umiał zaufać kwiatkowi. Fakt kwiatek ładnie wygląda i spełnia swoją funkcję, ale nie jest człowiekiem, nie reprezentuje sobą ODPOWIEDZIALNOŚCI.

Jesli właściciel firmy firmuje swoją twarzą to, co sprzedaje... Staje za tym... Wierzy w to... To ja też jestem wstanie mu uwierzyć, a jak już da gwarancję, o której również pisałeś, to jestem pewien, że będę to będzie bezpieczna inwestycja.

Dokładnie włącza się tutaj ludzka potrzeba (ta z niższego rzędu - naturalnych), o której juz dawno mówił Masłow: potrzeba bezpieczeństwa. Zaufanie + Człowiek + Bezpieczeństwo = Dobry Interes (w oczach klienta). To jest moim zdaniem wzór sprzedaży w internecie (jeśli nie sprzedaży w ogóle) .

Oczywiście można go nieco modyfikować. To jest coś co stworzyłem teraz pod wpływem impulsu, na który składają się moje pomysły oraz to, co dostarczył mi kurs.

Już jakiś czas temu czytałem w "biblii marketingowej" Kotlera świetną zasadę "obiecuj mniej". Myślę, że dużym problemem wielu firm jest to, że zwyczajnie obiecują więcej niż są wstanie rzeczywiście dać. Obiecując mniej można bardzo bardzo pozytywnie zaskoczyć klienta, a to owocuje. (...)

Pozdrawiam!
Paweł Kowalski"

Ciekawe przemyślenia, nie sądzisz?

Paweł zadał mi też kilka pytań, z których wyszedł taki oto mini wywiad. Mam nadzieję, że choć część z idei, które w nim przekazuję, okaże się dla Ciebie przydatnych:

- Jak zaczęła się Twoja przygoda z marketingiem/pisaniem ofert?

Pewnego dnia miałem do wyboru pójść pracować w McDonaldzie (tak!) albo w Citibanku. Miałem wtedy ... 19 lat? W Citibanku zerowa gwarancja zarobku. Telemarketing. Ale firma o mocniejszej marce... 19 latek pracujący w banku? To robiło na mnie wrażenie. Interesowałem się już wtedy językiem perswazji. Batko pisywał artykuły do Internetu. Ściągało się amerykańskie PDFy z sieci. Zatrudnili mnie, moja pierwsza poważniejsza praca to był marketing i tak już zostało do dziś, gdy prowadzę własną firmę.

- Czy wiele czasu poświęcasz na dokształcanie się w tej dziedzinie?

Większość czasu poświęcam na dokształcanie się. Co się da, deleguję współpracownikom, byle oszczędzić czas potrzebny na dokształcanie się. 80% mojej pracy to dokształcanie się. Pozostałe 20% generuje pieniądze tylko dzięki temu, że działam nieco mądrzej, wiedząc więcej.

- Skąd pomysł na nazwę Ententa? :)

Ententa to nazwa koalicji. Zauważ jakie ma konotacje ta marka. Jakie engramy łączy? Koalicja. Strategia. Zwycięstwo. Partnerstwo. Czy to nie jest przypadkiem perspektywiczna nazwa? O dziwo okazało się, że wszystkie adresy z tym słowem były wolne. Miałem szczęście.

- Jak Ci się udało załatwić to, ze odnośnik do agencji jest nawet w Wikipedii przy haśle Ententa? :)

Wystarczyło go po prostu dopisać! Trzeba uważać, aby Wikipedyści nie wykasowali wpisu. Są bardzo wrażliwi, aby dopiski były, jak to mówią, "ency" (-klopedyczne). Wykasowali sporo rzeczy, które dodawałem do Wikipedii.

- No i jedno dość ważne: korzystając z Twojego doświadczenia i wiedzy życiowej powiedz, jaką jedną, absolunie najważniejszą radę sformułowałbyś dla ludzi, którzy chcą osiągnąć sukces?

Przestać narzekać, wziąść się w garść i do roboty, skupić się na wyszukiwaniu szans, wyłuskiwać najlepsze, a zagrożenia również w szanse obracać i siać, nim się zbierze żniwa.

W następnym mailu Paweł pyta dalej, będąc - jak zrozumiałem - pod wrażeniem otwartości na współpracę mojej firmy z podmiotami zewnętrznymi:) (patrz dział 'współpraca' na www.ententa.pl )


- Czy od samego początku Twojej działalności byłeś tak otwarty na współpracę?

Szczerze mówiąc nie pamiętam, ale wydaje mi się, że nie. Współpraca, tworzenie koalicji i partnerstwo to idee, których trzeba się nauczyć, nim pojmie się wszystkie korzyści z nich wynikające. Niektórzy zawsze będą działali w pojedynkę myśląc, że tak jest najkorzystniej.

- Czy dużo dostajesz niekonkretnych ofert, z których od razu widać, że nic nie wyniknie? Jak z nimi postępujesz?

Czasem dostaję oferty, które wykraczają poza moje zainteresowania. Zgłosił się na przykład Pan doktor inżynier, utalentowany wynalazca, który opracował i opatentował między innymi ręczną brykieciarkę (narzędzie do robienia brykietu - do palenia np. w grillu). Narzędzie nowatorskie, bowiem brykieciarki zwykle kosztują dziesiątki czy setki tysięcy złotych i służą do masowej produkcji, a takie narzędzie to koszt 1-2 tyś zł i może być używane przez każdego.

Jednak jest to produkt zupełnie poza zasięgiem moich zainteresowań, choć łatwo sobie wyobrazić nowe miejsca pracy tworzone np. w małych firmach, których nie stać na masową produkcję brykietu, ale stać na kupienie paru ręcznych brykieciarek i produkcję np. brykietu aromatyzowanego na małą skalę.

Jednak nie odmawiam ot tak. Zawsze staram się doradzić na tyle, na ile znam sytuację, dać coś od siebie w ramach wdzięczności za napisanie do mnie z wartościową propozycją. Mam nadzieję, że tych parę skromnych porad, które wysłałem Panu inżynierowi, pomogły mu rokręcić swój biznes.

- Jak myślisz dlaczego inni biznesmeni nie są tak otwarci i nie zapraszają tak wprost do współpracy?

Na ten temat można mieć wiele teorii.

Po pierwsze, wychodzę z założenia strategicznego, że polskie firmy mają niską świadomość marketingową. To w ogóle podstawa ideologii mojej firmy - zajmuję się szerzeniem orientacji marketingowej, orientacji na klienta, mądrości marketingowej, "dobrego biznesu". Chcę, aby firmy lepiej pojmowały marketing. To nie tylko wpychanie towaru, to również obopólnie korzystna współpraca - i wiele innych idei, których wiele polskich firm nie zna.

Dlaczego polskie firmy nie znają wielu marketingowych idei? Na ten temat mam kolejną teorię. Uważam, iż taki stan rzeczy zawdzięczamy między innymi ustrojowi komunistycznemu. Sektor MSP pojawił się w Polsce z dwie dekady temu, podczas gdy np. w USA małe firmy istnieją od, zdaje się, dwóch stuleci. Dzięki komunie, mamy następujące efekty:

1. Niska świadomość marketingowa przedsiębiorców w Polsce. U nas marketing ma parędziesiąt lat i jest w powijakach, w porównaniu z ponad stuletnim marketingiem USA. U nas marketing oznacza mikroekonomię i matematyczne badanie struktury popytu w zależności od ceny - podejście przystosowane wyłącznie do dużych spółek monopolitystycznych lub oligopolistycznych, które znają swoją funkcję zależności popytu od ceny produktu. Która normalna mała firma zna taką funkcję dla swoich produktów?

2. Copywriting w Polsce znajduje się totalnie w powijakach, za to reklama graficzna i copywriting sloganowy są mocno rozwinięte. Źródłem takiego stanu rzeczy jest forma przekazu preferowana przez komunę - indoktrynacji mas dokonywano poprzez przede wszystkim platakaty. Plakaty z hasłami - czyli sloganami. Dziś większość copywriterów zatrudnionych w polskich agencjach reklamowych to wielce kreatywni ludzie, którzy jednak nie robią tego co sprzedaje, ale na siłę forsują to, co kreatywne i "fajne". "Fajność" to wg. nich wyznacznik jakości reklamy. Dla dobrych, profesjonalnych copywriterów sprzedażowych wyznacznikiem jakości reklamy jest ROI (zwrot z inwestycji) albo skuteczność nakłonienia do wykonania akcji - np. do zakupu albo do zapisu na listę mailingową.

3. Polscy przedsiębiorcy nie lubią współpracować. Oczywiście ten trend jak i powyższe zmienia się na dobre, jednak nadal jesteśmy daleko za zachodem. Ciekawie napisał Paweł:

"Zadaje sobie pytanie dlaczego wszyscy nie są tak otwarci? Może oni są w pułapce małego tortu. Boją się, że jak zaczną mieć dużo partnerów, to zarobią dużo mniej niż wtedy gdy zrobiliby wszystko sami. Ja sobie zrobiłem kiedyś analizę pewnego przedsięwzięcia pod tym kontem. Policzyłem, ze gdybym wszystko robił sam dostałbym 100%, ale gdybym zaprosił do współpracy partnerów i bym się podzielił to dostałbym przynajmniej 640%. Najlepiej to chyba podsumował Jean Paul Getti „Wolę mieć jeden procent z pracy stu ludzi niż sto procent ze swojej własnej"

Pozostawiam do przemyślenia.



Poniżej wpisz swój komentarz.


Imię*:


Nazwisko*:


E-mail*:

(tylko do wiadomości administratora)


WWW:


* - pola konieczne

W bazie danych znajduje się 4 dodanych komentarzy
Komentarz został dodany przez Adam Zdrojewski dnia 16-11-2006
CHĘTNIE BYM NAWIĄZAŁ KONTAKT, Z TYM WYNALAZCĄ OD BRYKIECIARKI, W SPRAWIE DETALI DOTYCZĄCYCH JEJ DZIAŁANIA ORAZ EWENTUALNEGO ZAKUPU.
Komentarz został dodany przez dnia 12-05-2007
Ostatnie zdanie jest świętą prawdą ale nie na marketingu a na najniższych kosztach wytworzenia i najniższej cenie produktu opiera się sprzedaż.Hałaśliwa reklama odbija się straszliwie na cenie produktu i pogrążyła już niejedną sławną znaną firmę.Znam wiele takich przykładów.
W Polsce poza tym wszelką inwencję,pracowitość Polaków niszczy zjadliwa,przerażająca biurokracja,którą kolejne ekipy rządowe nie poskramiają ale wręcz rozwijają ,bo to instrument kontroli i panowania nad społeczeństwem.Władza nie jest naiwna i nie wypuści spod kontroli kury znoszącej jej złote jajka,bo w prostej linii prowadzi to do tego ,że ta władza mogłaby się stać niepotrzebna nikomu do niczego.W praktyce kadrę urzędniczą,panstwową,samorządową można ograniczyć o 98 % i to w zupełności wystarczy.Żadna władza nie pozwoli sobie na samounicestwienie i woli obdzierać społeczeństwo podatkami będąc tym samym hamulcem możliwości ogromnego rozwoju wolnego społeczeństwa.Wszelka demokracja to fikcja,którą karmi się niedouczone,zdezorientowane społeczeństwo.Propaganda,prywata,układy,dynastie warszawki przy władzy,europejsy i ich interesy w Polsce-to cały cyrk i sugestywny teatr,który trwa od 1945 roku a niedouczone społeczeństwo i niedoświadczona młodzież daje sie na to nabierać głosując na kolejnych aktorów czy zdrajców polskich interesów,którzy jadą na tej samej karuzeli zamieniając stołki co kadencję ,szanując się wzajemnie w czasie odstawki poprzez przydzielanie ciepłych posadek na przeczekanie i powrót do lat tłustych po ponownym wyborze do władzy.To jeden klan pozorantów udających lewicę,centrum,prawicę.Takie są polskie realia.Albo Pan ma plecy,znajomosci,układy i profity z tego albo nie ma Pan nic.Uczciwość i pracowitość czy niezwykłe zdolności nie mają niestety żadnej wartości w tym polskim piekle.Plecy się liczą i układy-wtedy można coś osiągnąć.
Komentarz został dodany przez Tomasz Dębski dnia 04-03-2008
Bardzo ciekawy wywiad. Jedną z najbardziej istotnych i najważniejszych rzeczy, którą poruszają Paweł i Piotr, to "otwartość " Cecha, która poszukiwana jest dzisiaj w relacjach między ludzkich na poziomie przyjaźni, związków partnerskich aż po największe korporacje. Właśnie dzięki otwartości Jack Welch zbudował potęgę.W Polsce niestety cecha ta jest jeszcze postrzegana jako negatywna a przecież to otwartość prowadzi do otworzenia się i do uwolnienia naszych umysłów. Kiedyś kapitałem firm były maszyny, potem komputery, obecnie człowiek, ale jeszcze większym kapitałem jest człowiek "otwarty".
W swoim otoczeniu i w swoich firmach staram sie szukać właśnie takich ludzi. Nie jest to takie łatwe, ale uważam, ze warto pod każdym względem.

A więc uczmy sie otwartości a efekty przyjdą same.
Komentarz został dodany przez Bogdan Zając dnia 13-11-2009
Nie powiem, że mnie ten podany przez Ciebie przykład, przyjemnie nie pogmerał,
piszę to mnie dotyczy. To moim pomysłem są te ręczne brykieciarki ( piszę brykieciarki , bowiem zaprojektowałem ich kilka. Niestety stać mnie było na wykonanie tylko jednej
RB1,2 kg/h - pracować trzeba sporo w ciągu godziny wykonać tylko 1,2 kilograma
brykietu, było to dobre dla osób, które zbierały sobie zioła, ale nie dla rolników.
Świadom tego opracowałem dokumentację RB30kg/h, - dawało to możliwość wykonania
takiej ilości i wagi brykietów, którymi już w dużym stopniu byli i są zainteresowani rolnicy
mający niewielkie gospodarstwa ( a jest ich około 600 tysięcy w naszym Kraju).
I tu znowu muszę napisać niestety ( mnie nie jest stać ) , a przedsiębiorcy , do których się zwracałem , żądali za wykonanie ceny, które powodowały, ż wykonana RB30Kg/h stawała się nieopłacalna dla rolników ( mimo, że jej wykonanie nie kosztowało więcej niż 4 tysiące złotych, a rolnicy byli skłonni zapłacić nawet i 10 tysięcy złotych ), postanowiłem więc
opracować Dokumentację Opisową ( taką aby nawet osoby, które nie znając rysunku technicznego będą w stanie ( przy pomocy majsterkowiczów wykonać).
Dokumentację tę wyceniłem na 320 złotych i brak jest większego zainteresowania.
Może informacje, które ostatnio się ukazały, że w Brazylii miliony osób przez kilka dni
nie mogło korzystać z prądu i druga dzisiejsza, ż w poprzedni piątek meteoryt przeleciał obok naszej ziemi o 14 tysięcy kilometrów ( a co by mogło być gdyby tak został przyciągnięty przez Ziemię. Z czego by korzystali, przez wiele lat ziemianie ( którzy by zostali).
W prawdzie, żyjemy w stosunkowo bezpiecznym rejonie świata, ale, ale, ale.
Poza tym, że istnieją różnego rodzaju zagrożenia , mnie ten ( rozwiązywany przeze mnie ) temat interesuje ze względu na ekologię ( tu można by wiele napisać, ale może innym razem).